Baltic Synergia Consulting
Rynek

Koniec taniego prądu? Analiza dla fabryk na 2025 rok

Autor Marek Zieliński, Starszy Analityk·10 stycznia 2025·8 min czytania

Od stycznia 2025 roku taryfy dla przemysłu w północnej Polsce idą w górę o realne 14,2%. Nie słuchaj opowieści o stabilizacji, bo Twoja faktura za luty powie Ci co innego. Przygotowaliśmy twarde dane dla zakładów zatrudniających od 30 do 180 osób.

Gdzie uciekają Twoje pieniądze?

Większość właścicieli fabryk pod Gdańskiem czy Starogardem patrzy tylko na cenę za 1 kWh. To błąd, który kosztuje średnio 3200 PLN miesięcznie. Analizowaliśmy faktury w 47 zakładach w zeszłym kwartale. W 31 z nich problemem nie była sama cena prądu, ale opłaty za moc bierną i przekroczenia mocy zamówionej. To są pieniądze wyrzucane w błoto, bo nikt nie zerknął w ustawienia maszyn z 2012 roku. Maszyny te pobierają prąd w sposób, który karze Twój portfel przy każdym rozruchu o godzinie 6:15 rano.

Znamy każdą śrubkę w budżecie i wiemy, że stare kondensatory w Twojej rozdzielni prawdopodobnie już nie trzymają parametrów. W jednej z fabryk obróbki metalu w Tczewie sama wymiana baterii kondensatorów za 4800 PLN zwróciła się w 3 miesiące. Od tego czasu ich rachunki spadły o stałe 1600 PLN każdego miesiąca. To nie jest magia, to czysta matematyka i pilnowanie liczb. Jeśli nie sprawdzisz tego przed marcem 2025, nowa taryfa po prostu zje Twoją marżę na gotowym produkcie, a konkurencja, która zrobiła audyt, będzie mogła dać niższe ceny.

Szukamy dziury w całym i zazwyczaj ją znajdujemy w harmonogramie pracy zmianowej. Jeśli wszystkie wtryskarki ruszają w tym samym momencie, licznik bije jak szalony przez te 12 minut szczytu. Rozbicie startu maszyn na 3 etapy co 7 minut potrafi obniżyć moc zamówioną o 15-20%. To są konkretne oszczędności, które nie wymagają zakupu nowej technologii, a jedynie zmiany nawyków pracowników na hali. Liczby muszą się zgadzać, więc zacznij od analizy wykresu godzinowego z Twojego licznika, a nie tylko sumy do zapłaty.

Większość fabryk traci 3200 PLN miesięcznie przez błędy w ustawieniach mocy, których nikt nie sprawdza od lat.
Gdzie uciekają Twoje pieniądze?

Pułapka kontraktów terminowych

Sprzedawcy energii będą do Ciebie dzwonić w listopadzie i grudniu z propozycją 'stałej ceny' na 2 lata. Bądź ostrożny. Nasza analiza rynku na rok 2025 pokazuje, że blokowanie się na sztywnych stawkach przy obecnej zmienności to ogromne ryzyko finansowe. W Baltic Synergia Consulting sprawdziliśmy 83 kontrakty naszych klientów. Ci, którzy zostali na modelu spotowym (ceny rynkowe z dnia na dzień) w pierwszej połowie 2024 roku, zapłacili o 11% mniej niż ci, którzy przestraszyli się i podpisali 'bezpieczne' umowy długoterminowe.

Oczywiście, model spotowy wymaga nerwów ze stali i codziennego sprawdzania kursów. Jeśli prowadzisz zakład i masz na głowie 47 pracowników, nie masz na to czasu. Dlatego rozwiązaniem jest model hybrydowy. Kupujesz 50% zapotrzebowania w stałej cenie, a resztę po cenach rynkowych. To zabezpiecza Cię przed nagłym skokiem cen o 300%, ale pozwala też korzystać z taniego prądu w wietrzne dni, których na Pomorzu mamy przecież sporo. To jest właśnie konkret zamiast teorii, który stosujemy u naszych partnerów biznesowych.

By rzetelnie ocenić, co się opłaca, musisz znać swój profil zużycia co do godziny. Jeśli Twoja fabryka pracuje głównie w nocy, Twoja sytuacja jest inna niż zakładu działającego od 7:00 do 15:00. Nie daj się wciągnąć w uniwersalne rozwiązania, bo takie nie istnieją. W zeszłym roku jeden z naszych klientów, producent opakowań, uniknął straty 14500 PLN tylko dlatego, że wstrzymał się z podpisaniem umowy terminowej o 11 dni roboczych. Rynek w tym czasie skorygował ceny w dół po publikacji nowych danych o zapasach gazu.

Pułapka kontraktów terminowych

Audyt maszynowy: Gdzie kończy się oszczędność?

Często słyszymy, że 'maszyna działa, więc po co grzebać'. To podejście kosztuje. Starsze linie produkcyjne, kupione w latach 2010-2015, mają sprawność silników na poziomie 82-84.1%. Nowoczesne jednostki to już 94-96%. Różnica 10% przy pracy na trzy zmiany to kwoty rzędu 24000 PLN rocznie na jednym stanowisku. Nie namawiamy do wyrzucania dobrych maszyn na złom, ale do zamontowania falowników tam, gdzie ich nie ma. To inwestycja, która przy obecnych cenach prądu spłaca się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

W Baltic Synergia Consulting nie uprawiamy lania wody. Jeśli widzimy, że modernizacja nie ma sensu ekonomicznego, powiemy Ci to prosto w twarz. Znamy każdą śrubkę w budżecie i wiemy, że czasem lepiej kupić używaną maszynę o lepszej klasie energetycznej niż reanimować starą. Nasz audyt finansowy bierze pod uwagę nie tylko zużycie prądu, ale też koszty serwisowe i przestoje. W czerwcu 2024 pomogliśmy małej odlewni wyliczyć, że ich stara pompa chłodząca generuje więcej strat w prądzie niż wynosi jej wartość rynkowa.

Pamiętaj o oświetleniu hali. To brzmi jak banał, ale w fabryce o powierzchni 1200 metrów kwadratowych, przejście z opraw sodowych na LED z czujnikami natężenia światła daje oszczędności na poziomie 800-1100 PLN miesięcznie. To opłaca Twoją księgową lub połowę leasingu za jeden wózek widłowy. Takie małe kroki składają się na wynik finansowy całego roku. Jeśli liczby muszą się zgadzać, to zacznij od tych najprostszych rzeczy, zanim zaczniesz planować budowę własnej farmy fotowoltaicznej, która zwróci się za 7 lat.

Różnica w sprawności silników maszyn z 2010 i 2024 roku to nawet 24000 PLN straty rocznie na jednym stanowisku.
Audyt maszynowy: Gdzie kończy się oszczędność?

Zarządzanie ryzykiem płynności

Wzrost cen energii o 15% to nie tylko wyższy rachunek. To zamrożenie Twojej gotówki, którą mógłbyś wydać na surowce lub premie dla ludzi. Jeśli Twoje koszty energii stanowią 12% całkowitych kosztów produkcji, to podwyżka o 15% zabiera Ci prawie 2% czystego zysku. Dla małej fabryki to być albo nie być w przypadku walki o nowy kontrakt. Musisz wiedzieć, jak przełożyć ten wzrost na cenę końcową dla Twojego klienta, żeby go nie stracić, a jednocześnie nie dołożyć do interesu.

Pomagamy przygotować arkusze kalkulacyjne, które pokazują czarno na białym, jak zmiana ceny prądu wpływa na koszt wytworzenia jednej sztuki towaru. Większość właścicieli operuje na 'średnich', a my wchodzimy w konkret. Jeśli w poniedziałki rano zużycie jest najwyższe, to produkt wytworzony w poniedziałek jest de facto droższy od tego z czwartku. Wiedząc to, możesz inaczej planować najbardziej energochłonne procesy. To jest realne zarządzanie ryzykiem, a nie teoretyczne gadanie o strategii.

Mieliśmy przypadek klienta, który przez rok nie podniósł cen, mimo że prąd zdrożał o 30%. Myślał, że 'jakoś to będzie'. Skończyło się na dziurze w budżecie wynoszącej 56000 PLN pod koniec roku. Po naszej analizie zmieniliśmy model wyceny i wprowadziliśmy tzw. dodatek energetyczny w umowach z jego odbiorcami. Klient nie odszedł, bo zobaczył rzetelne wyliczenia. Ludzie cenią prawdę opartą na liczbach. By the way, nie zajmujemy się montażem paneli, tylko tym, by to co masz, działało taniej.